45 lat, urodzony w Olsztynie, obecnie zamieszkały w Ostródzie. Fanatyk nowych technologii. Absolwent ostródzkiego „rolnika” i niedoszły student pewnej olsztyńskiej uczelni wyższej. Znawca i pasjonat fotografii czarnobiałej, nie stroni jednak od koloru. Wiedzę z dziedziny szlifował u boku ojca, praktykę zaczął wcześnie, kiedy w natarciu była czerwona żarówka, powiększalnik Krokusa, utrwalacze i wywoływacze bydgoskiego Fotonu.

[…] Własne „studio” zorganizowane w pomieszczeniu WC, ah to był klimat i czas w oczekiwaniu na pojawiającą się pierwszą czarnobiałą odbitkę. Ustawianie czasu naświetlania, mozolne sprawdzanie czy aby nie za długo lub nie za krótko naświetlone… Potem zdjęcie szybko lądowało do wywoływacza, przerywacza, utrwalacza i wreszcie do miski z wodą… Potem tylko szybko do łazienki i suszenie zdjęć na suszarce.
A ile było nerwów przy nawijaniu kliszy w specjalnym czarnym uszytym worku z rękawami, jak w dzisiejszych inkubatorach, na czuja zwijanie.
Pierwszy aparat ? Chyba Kiev… Cudowna radziecka myśl techniczna, później Zenit, kilka generacji 11ka, 12ka… Nowsze czasy to Konica Minolta Dimage Z6, wreszcie Sony Alfa 200…. o to już XX wiek :), w międzyczasie pożyczane od ojca też różne wynalazki, lustrzanki, kompakty…

Dzisiaj?

Cóż… fotografia mobilna. Nowoczesne smartfony doganiają już aparaty kompaktowe. Wygoda. Technika goni. Ale… to już nie ten sam klimat… Zdjęcia robię P30pro Huaweiem, musi być postprodukcja, bo gdzie tam oczko wielkości kilku mm dogoni porządny obiektyw? Jeszcze parę lat maja do nadgonienia. Lustrzanka? System 4/3 Olympusa. Polecam.